środa, 2 grudnia 2009

Narzeczony mimo woli - The Proposal (2009)


Muszę być szczery bo jaki byłby inny sens bym to pisał;). Ubawiła mnie ta komedia i momentami to nawet bardzo. Sandra Bullock wygląda jakby po liftingu i do innych filmów niż komedie romantyczne się nie nadaje. Ten goguś to klapa aktorska pełną gębą, hm... bliżej tej klapie do deski klozetowej. Gra aktorska na poziomie kioskarza. I fabuła standard. Najpierw się bardzo, bardzo nie lubią czy nawet nienawidzą a potem kochają. Jedno za drugim pędzi na koniec świata czy coś w tym stylu. I tak oczywiście jest tym razem. I dobrze. Wszystko sie kończy happy endem, a my oddychamy po tych zabawnych emocjach z uśmiechem;))) Takie bajki dla dorosłych.

Stritrejserzy - Stritreysery (2007)


Rosyjskie kino zieje rozmachem realizacji. Rozwalane auta typu Ferrari zawsze będą obciążać budżet. Generalnie to jest to coś na wzór "Za szybcy za wściekli" z dodatkiem gry "Need for speed" z klimatem Blues Brothers (to tam było najwięcej pościgów z udziałem policyjnych samochodów i następnie ich wraków). I może taki słowiański smaczek w postaci "Młode wilki". Fabułą to jednak inna bajka. Polotu i fantazji tu tyle co na meczu rugby.

czwartek, 19 listopada 2009

Wino Truskawkowe (2008)

Dziś mija jeden z dni, które gdyby dało radę to bym powtarzał w nieskończoność, gdzie jeśli miałbym wprowadzic jakieś korekty to tak niewielkie, że warte pominięcia. Chciałem jeszce jakiś film na dobranoc. Komedia by pasowała do nastroju. Tytuł zapowiadał cos zdecydowanie bardziej lekkiego niż się okazało. Jednak to bardzo dobry film. Wciągnął mnie. Oglądając zacząłem rozumieć życie. Brzmi to groźnie, ale to taka refleksja, przymiarka;) Proste ludzkie życie, jak w "Złodzieju ryb". Nie ma pragnień luksusu. Cieszy wypożyczona kaseta (porno ciii;))) ), pierogi... Pojawia się szansa na miłość. Dużo emocji mi wciąż tkwi w głowie po obejrzeniu. Trudno to poukładać. Bo wszystko to łączy mi się z rzeczywistością, ze zdarzeniami z dziś. Czuję ten krzyk bółu w głównym bohaterze. Gdyby mnie to spotkało byłby on moim. I czuje tą pustkę bez nadzieji, byłaby moją. A gdzieś w tle ciepłe słowa "trzeba żyć chłopie, trzeba żyć". Dla kogo? Dla siebie?
Scenariusz na podstawie "Opowieści Galicyjskich" Andrzeja Stasiuka. A z ciekawostek to świetną postać stworzył Maciek Stuhr, niewielką ale Oskar w kategorii drugoplanowej.

Dwa złote colty - Warlock (1959)

Anthony Quinn i Henry Fonda. Klasyczny western. Jest banda, która nie boi sie prawa, więc ktoś musi zaprowadzić porządek. Jakieś relacje damsko męskie, jakis dramat. Nic specjalnego. Trochę się namęczyłem by obejrzeć do końca.

piątek, 13 listopada 2009

Ballada o Cable Hogue - The Ballad Of Cable Hogue (1970)

Zupełnie nieklasyczny western, choc zapowiadał się zwyczajnie;) Kumple zostawiają na pustyni głównego bohatera na pewną śmierć. Ten odnajduje wodę dzięki czemu udaje mu się przeżyć. Ba, staje się dzięki temu bardzo bogatym człowiekiem. Poprzysięga jednak zemstę. Po drodze zakochuje się w prostytutce. By była w pełni ballada umiera w dośc zabawnych okolicznościach (by widz dostrzegł mrugnięcie okiem;) ). Są sceny o zabarwienu musicalowym, są stylizowane na komediowe podkręceniem szybkości przewijanej taśmy. Dlaczego to taki niepełny western - tylko dwa trupy. Nic specjalnego? Tak, ale to miał być film do spania a zasnąłem jak obejrzałem do końca.

ps Super piosenka początkowa. Kiedyś to Jerry Goldsmith potrafił skomponować coś subtelnego, kameralnego. Bo teraz to wielkie, symfoniczne, wtórne (era komputerów ułatwia "kopiuj - wklej")

Sierżant Bilko - Sgt. Bilko (1996)

Dwóch aktorów gwarantujących dobrą komedię. Dan Aykroyd i Steve Martin. Dan może już nie grywa głównych ról, ale za to Steve zawsze i ... nigdy nie natrafiłem na zły film z nim w obsadzie. Duża dawka ciepłego humoru i romantyczny wątek - to cechy charakterystyczne. W mojej wyobraźni Steve jako człowiek jest normalnym gościem, osadzonym na krawędzi Hollywood, na tyle by dostawać role;). Pamiętam jego komentarz po rozdaniu Oskarów kilka lat temu. Został on raczej przemilczany przez światowe media, bo brzmiał - "i znów wygrała pedalska mafia" - no comments;))). Może zgryzota, może odwaga.
W tym filmie wciela się on w opętanego hazardem sierżanta zamieniającego koszary w centróm rozrywki i wszelkich możliwych zakłądów. Aykroyd gra jego dowódcę. Ja się ubawiłem;))).

wtorek, 10 listopada 2009

Zack i Miri kręcą porno - Zack and Miri Make a Porno (2008)


Spora moc. Szczęśliwie w dialogach. Bo tak naprawdę to komedia romantyczna i to z kategorii tych które lubię bo z dodatkiem kretynizmów z American Pie;))). A gdy wymyślali tytuł (miała być to parodia, albo lekki sequell czegos znanego) trudno było się nie zaśmiać - "Świt żywych fiutów" czy "Mroczne dildo". Robi się niesmacznie? Oki. Koniec na temat tego filmu.

ps Polecam;)))))))))

niedziela, 8 listopada 2009

Rafał Wojasiński - Złodziej ryb

"Jestem nikim na tym świecie. Ludzie mnie wyśmiewają, poniżają. Przy tym w niczym nie rozpoznaję sensu Boskiego. Chcę więć przejść życie, nasycić się obrazami wschodów i zachodów słońca, chcę oglądać lasy, pracujących ludzi, chcę zmysłowo zwiedzać świat"

Zbiór opowiadań, który jeździł ze mna samochodem dość długo. Ale takie krótkie formy można z doskoku czytać, tym bardziej, ze jednak chwilami dość jak na mój gust jeśli nie wtórne to przynajmniej mocno powiązane tematycznie. Książka o zupełnie nieważnych chwilach. Szarośc dni w pierwotnej postaci, w drapieżnym instynkcie. Więc skąd moralnośc, wiara, filozofia? No właśnie - coś zjeść, wychlać (tak, dokładnie;) ), pójść na grzyby by na kolację były smażone borowiki (a nie by zrobić sobie spacer po lesie, chociaż...). Był taki moment w książce gdy wydawało mi się wszytsko jest spójne. Jedna wieś, bohaterowie przeplatają się, ale wciąż ci sami. A potem kilka opowiadań jakby z innego tomiku. Ale lepszych... Ukryta wolność.

"Z wykształcenia był nauczycielem, ale to zajęcie przerastało jego możliwości, brakowało mu serca do ciągłego wypełniania dokumentów i prowadzenia fikcyjnych zajęć, które trzeba potem opisywać w sprawozdaniach.. Znalazł wreszcie informację o pracy dla siebie. Pomoc przy prowadzeniu gospodarstwa w zapadłej wsi na Kujawach.. Dojechał tam kolejką wąskotorową. (...) W poczekalni, na niedużym dworcu stała koza i dwie ławki. Drzwi się nie domykały, piecyk zupełnie zimny, miał urwane drzwiczki.........
(...)
Jestem coraz bardziej śpiący. Odkąd pracuję u Słowika w Pasiece ciągle jestem zmęczony, brakuje mi czasu. Przestałem rozmyślać. Prawie nie widuję ludzi. Dostałem dwa pomieszczenia w starej chałupie parobka z czasów przedwojennych, kiedy gospodarstwo należało do Niemca. Białe ściany drewniana podłoga. Jakoś wszystko wyszykowałem. Jest sucho i ciepło.
Niech te słowa będą ostatnimi śladami po mnie."

niedziela, 1 listopada 2009

Noc w muzeum 2 - Night at the Museum: Battle of the Smithsonian (2009)

Zacząłem ten film oglądać. Pamiętam pierwszą część. Sporo fajnych efektów, bardzo kolorowy, parodiowanie ile się da innych filmowych hitów. ... i tylko zalążek fabuły. Tą wyłączyłem. Nuda.

Bibliotekarz III: Klątwa kielicha Judasza - The Librarian: Curse of the Judas Chalice (2008)


Trzecich części ciąg dalszy;))) Ten film to luźna impresja na temat Indiany Jonesa. Ten sam klimat, podobny żart, ale dużo tańszy. Odwołania do legend, archeologii, magii... Podobnie jak pierwsza część takie lightowe kino (druga część mnie znudziła więc lightowy to miałem jedynie sen w trakcie jej "oglądania").
U Indiany wszystko dzieje się na serio, tu z przymrużeniem oka. Harrison Ford gdy go ktoś zwiąże miota się kombinuje jak tu się uwolnić. A tu kiedy główny bohater dowiaduje się, że zaraz zostanie zamordowany puszca oko do reżysera, bo wie że ten nie pozwoli by go zabić;), ba zabić!, nie pozwoli by mu się zbytnio fryzura rozwichrzyła;). Taki to film. Ale najgorsze to jest co innego. W "Zmierzchu" z wampirów zrobiono wegetarian, a tu łagodna kotka z lodówką pełną krowiej krwi... miedługo w Hollywood jako najlepsze i najbardziej poszukiwane przedszkolanki będą zatrudniane wampirzyce. I to mnie boli najbardziej jak dla celów komercyjnych dewastuje się legendy i mity. I dlatego przez swój konserwatyzm nie będę pozytywnie się o tym filmie wypowiadał. Nie ma o czym.

Romuald Pawlak - Smocze Gniazdo


Pogodnik trzeciej kategorii - tom III

Tu za to w odróżnieniu od Asimova błazenady jest pod dostatkiem. I tu również cieszę się, że to ostatnia (napewno dla mnie) część przygód maga Rossellina i smoka Fillippona. Pierwsza tryskała świeżością i żartem. Płakałem ze śmiechu. Druga była naprawdę przyzwoita. Ale ta to jakaś porażka. Więc by autor pozostawił po sobie miłe wspomnienie niech już nie próbuje w tym temacie. Właściwie to chwilami miałem wrażenie jakbym jakieś czytanki nadobowiązkowe dla podstawówki miał w rękach. Poprzeplatać to z Dziennikami Norweskimi Philipiuka i idealne;))). Poprawnie napisane. Na tyle czytelnie, że dziecko zrozumie. Treść i fabuła są (jakieś, ale są). Cóż więcej potrzeba by dzieci uczyły się czytać, by zapoznawać się z bardziej rozbudowanymi, a do tego poprawnie skonstruowanymi zdaniami. Dla mnie to jednak już za mało, o wiele za mało.

"(brak cytatu, który by się nadawał by zainteresować do przeczytania)"

ps To naprawdę boli, gdy autorzy piszą na siłę. Tu zabrakło wszystkiego na co ja osobiście liczyłem.

Isaac Asimov - Druga Fundacja

Dobre SF. Mój stosunek do tasiemców nie jest nazbyt entuzjastyczny, ale tu jest całkiem przyzwoicie. Są kolejne części, których napewno nie przeczytam. W tej temat się wyczepał. Wszystko zostało wyjaśnione w stopniu mnie satysfakcjonującym i cieszę sie z tego;))). A w kolejce czekają następne opowieści innych autorów.

"- Ile ona ma lat?
- Przedwczoraj skończyła czterynaście.
- Czterynaście? Wielka Galaktyko! Proszę mi powiedzieć, czy kiedykolwiek wspominała o tym, że ma zamiar w przyszłości wyjść za mąż?
- Nie, Nigdy. Przynajmniej nie mnie.
- Jeśli kiedykolwiek to zrobi, niech pan go natychmiast zastrzeli. To znaczy tego, którego będzie chciała poślubić.(...) Nie może być nic bardziej okrótnego niż życie z nią gdy skończy dwadzieścia lat.
Na górze przedmiot ich sympatycznej rozmowy zasiadł z nadąsaną miną przed zapisywarką i rzekł znudzonym głosem..."


Czasem i przebłyski luzu autor umieszcza. Ale jakby się bał. Nie ten charakter. Bez zbędnej błazenady.

sobota, 24 października 2009

Stanisław Tym - Mamuta tu mam


"Jak pozbyć sie nieproszonych gości?"
Praktycznie mamy już jesień i może powstać pytanie jak przepłoszyć kreta z domu? Krety w zasadzie nie powinny nam do domu wchodzić, ale jeżeli już są, widocznie zrobiły to z jakichś powodów. Postarajmy się dowiedzieć z jakich, a z pewnością ułatwi to nam usunięcie tych miłych ale nieproszonych gości. Być może wyniosą się na pobliskie drzewa. Krety jak wiadomo żyją pod ziemią, gdzie jest ciemno, więc nie muszą mieć oczu i widzą ze słuchu. Ponieważ jednak pod ziemią jest także bardzo cicho, więc uszy krety też mają w zaniku. Dlatego też, ponieważ nic nie widzą i nic nie słyszą, potrafią wejść do mieszkania lub na drzewa, bo i tak nie wiedzą, gdzie są.


Jak to Tym. "Gadanie co ślina na język przyniesie" ale na bardzo wysokim poziomie;)

Ale jest dużo fajnych i "treściwych" rysunków. I ... rebusem napisany - narysowany fragment "Pana Tadeusza". Duża moc rozrywkowa.

ps Dziwię się, że dopiero teraz dotarło do mnie spostrzeżenie, że po 1989 roku jesteśmy jedynym na świecie krajem , który wymienił wszystkich swoich sąsiadów. Nie dość, że wszyscy inni to jeszcze ponad dwa razy tyle;)))

czwartek, 22 października 2009

paczka filmów 2;)

Za jakie grzechy - New in Town (2009)
Gwiazdą tego filmu jest Renee Zellweger. Zagrała po swojemu czyli trochę jak Bridget;) Komedia romantyczna. bardzo energiczna pani manager wprowadza proces restrukturyzacjiw podupadającej fabryce czyli po prostu ma pozwalniać kupe ludzi. Od arzu pokazuje sie mężczyzna z którym najpierw sie strasznie nie lubia a potem ... Wiadomo. I los fabryki jak to w takich filmach;))) Wiadomo.

Largo Winch (2008)
Nędzny film sensacyjny. Czemu obejrzałem? Nie wiem. Tak w nim namieszali, że zaciekawili co będzie na końcu. Rozczarowanie;(

Charlie Bartlett (2007)
Komedia młodzieżowa jakich wiele. Chłopak udziela porad psychologicznych innym uczniom. Sam by czerpać wiedzę o przypadkach chodzi po różnych psychiatrach i sam symuluje objawy. Pogodna. Do pogapienia polecam. To nie jest nic w stylu American Pie. Myślę, że to zaleta;)))

piątek, 16 października 2009

Michał Witkowski - Barbara Radziwiłówna z Jaworzna-Szczakowej

"...tuż przed Wszystkich Świętych wysyłało się Feluisa i Saszkę na cmentarze, żeby kradli chryzantemy, co je potem sprzedawaliśmy pod cmentarnym murem, nie było tak Saszka? Tak było! Złote czasy! To se ne wrati. Pamiętasz Saszka jak nie chciałeś tych kwiatów kraść, że to żaden zarobek, że się człowiek nachodzi, i to po chasiokach! Ech saszka, Saszka... Przecież nie dla pieniędzy te kwiaty kradłeś, jeno dla romantyki! Złodzieje chryzantem to dobre na tytuł powieści, ty czytasz czasem co, Sasza, jakieś książki? To i nie rozumiesz, jakie to piękne być złodziejem kwiatów. Nie samochodów, nie kurna, tych twoich wszystkich pralek, telewizorów, tylko kwiatów. Po zapachu sie takich złodziei kwiatów poznaje, po dusznym zapachu cmentarnych śmietników, to jest romantyka."

Nie jestem znawcą literatury, czy inaczej z duchem tej ksiązki "żadnym specem od czytania" więc nie przemawiają do mnie okreslenia typu - literatura podwórkowa czy powieść dresiarska. Powód banalny - nie znam innych, które by uzupełniły te kategorię. Masłowska czy Witkowski to współcześni pisarze, ale wstecz to dopiero Gombrowicz jest mi znany z podobnych wrażeń. Ale pomimo recenzji krytyków sprzeciwiam się tak łatwemu porównaniu. Gombrowicz to klasa światowa. To nie tylko intelekt ale i pionierstwo w swym artyźmie, to słowotwórstwo, to... A u wymienionych wcześniej obecnie tworzących to mimo, że specyficzny, bardzo charakterystyczmny, ale jednak pobrany z otoczenia, ze środowiska sposób wysławiania okraszony by być w zgodzie z prawdą dobrym pomysłem i sporą wyobraźnią. Mało o samej książce? Jest świetna;)))

"...myślę co robić, gdy mi tu badylarz pod nosem nowe inwestycje rozkręca, altane se oszkloną w klocu polskim dobudowuje. Agencję ze striptisem przy autostradzie zakłada. Horoskopy źle wychodzą, mimo, że nowy obrus dałem, podobno karty to lubią. Lata dziewięćdziesiąte się zaczynają. Koko-dżambo z każdej budy z kasetami dochodzi. Hej dziewczyno, oo, spójrz na misia, aa! Biełyje rozy i Biały miś! Lata dziewięćdziesiąte! "Teleexpress" i Europa! na prognozę pogody zaprasza codziennie szampon przeciwłupieżowy. Świat zwariował, krowy w kombinatach piją wino i słuchają muzyki poważnej, kometa w planetę leci wycelowana."

ps miałbym jeszcze kilka fajnych cytatów, ale ... polecam całą;))) Wśród lektór nieobowiązkowych ta jest obowiązkowa;).

niedziela, 11 października 2009

Droga do szczęścia - Revolutionary Road (2008)

W rolach głównych Kate Winslet i Leonardo DiCaprio - bohaterowie "Titanica";). Tym razem już jako małżeństwo;) ale znerwicowani szarością życia, oddalającymi się marzeniami, niespełnieniem próbują dokonac ostatniego zrywu, zdewastować "spokojne" swe zycie i podjąć ryzyko jego zmiany. Z Ameryki do Paryża całą rodziną. W nieznane, do wymarzonego raju, w mrzonki, by ratowac siebie. Nie wyjechali. Próba skończyła się ostatnim lotem, rozbiciem o skały. Koniec.

poniedziałek, 5 października 2009

Tove Jansson - Kometa nad Doliną Muminków

Kiedyś czytałem ją córce. Była mała i jeszcze sama nie potrafiła. A teraz? Nie mam pretekstu;))) a tak lubię bajki. A Muminki są super. Tym razem nad Dolinę Mimunków nadlatuje zagrożenie w postaci komety, która może zniszczyć nawet całą planetę.
Może kilka smaczków;)))
"- O Boże! - zawołał Paszczak, zgarniając fałcy sukni (bo Paszczak, nie wiadomo dlaczego nosił suknię. Może dlatego, że nigdy nie przysło mu do głowy jakby się czuł w spodniach)"
"Na najwyższym szczycie ostrego łańcucha górskiego stało Obserwatorium. Tam właśnie profesorowie dokonywali tysięcy ważnych obserwacji, wypalali tysiące papierosów i żyli samotnie wśród gwiazd."


Mam jeszcze z siedem voluminów z opowieściami z Doliny Muminków;)

niedziela, 4 października 2009

Wiktoria i Oleg Ugriamowie - Nekromeron


"Pierwsze szeregi pułku "Wielka Tiakusenia" wdarły się do obozu pospolitego ruszenia i teraz tłukły nieproszonych gości ile sił. Szczególnie przykładał się do pracy szkielet w wilczej skórze niosący sztandar "Życie szkodzi"..."
Ufff;))) Skończyłem;) Nie to żebym się męczył w trakcie czytania tej lektury. To nie to. Długa. Wiele zdań potocznie określanych "co ślina na język przyniesie", wiele godnych cytowania - większość to jednak aforyzmy zapożyczone (zaznaczam większość - nie wszystkie). Nie przepadam za nadmiarem opisów, lubię jak akcja goni do przodu. Tu jednak jest tak naprawdę brak jakichkolwiek opisów. "Przyszli, zrobili, poszli." - straszna surowizna. I bynajmniej nie chodzi tu o brak wyobraźni u czytelnika. Tu trzeba sobie właściwie wszystko samemu wymyślać;). Sporo energi pochłonęło mi bym nie gubił się w bohaterach, bo często pojawiali się z nikąd, bez zapowiedzi i ... oczywiście dokładnego opisu;)
"Uczeni lubią dywagować, że instynkty są ślepe, że człowieka rozumnego od zwierząt odróżnia właśnie umiejętność sprzeciwiania się swoim instynktom, opierania im i znajdowaniu rozumnych alternatyw dla spontanicznych życzeń."

A może z tych cytatów od "obcych" -
"Z punktu widzenia biologii, jeśli coś was kąsa lub gryzie to najprawdopodobniej jest ona rodzaju żeńskiego - Scott Cruise"
"Ten kto może wykwintniej wyjaśnić innym to co oni i bez niego wiedzą, najszybciej zyska reputację człeka mądrego - Marie von Ebner-Eschenbach"


ps tego jest dużo;)

Czeski Film (2009)

Polskie kino niezależne. Lekko amatorska produkcja, ale z jajem. Jak to Czesi próbują od naszych polityków kupić odstępstwo do organizacji Euro 2012. Generalnie to jednak bamał.

wtorek, 22 września 2009

Łzy się polały

Obejrzałem film dokumentalny "Polskie Termopile" (Scenariusz i reżyseria: Leszek Wiśniewski Polska 2009). Przytoczę opis
"Przed 70 laty, 8 września 1939 roku niemiecki gen. Heinz Guderian otrzymał zadanie prowadzenia działań w kierunku Wizna - Brześć. W nocy z 8 na 9 września siły niemieckie pod Wizną liczyły już około 42 000 żołnierzy wyposażonych w 350 czołgów, 108 haubic, 58 dział lekkich, 195 dział przeciwpancernych, 108 moździerzy, 188 granatników i 288 ciężkich karabinów maszynowych. Przeciwko tej potędze stanęło 700 żołnierzy i 20 oficerów uzbrojonych w 6 dział lekkich, 24 ciężkie karabiny maszynowe, 18 ręcznych karabinów maszynowych, 2 karabiny przeciwpancerne. W ten sposób na odcinku "Wizna" doszło do niespotykanej dysproporcji sił przez historyków porównywanej do słynnej wojny grecko-perskiej z 480 r. p.n.e.".
Nie mieli żadnych szans. Głupota czy bohaterstwo. Znali cenę. 500 poległo, więc napewno nie walczyli dla siebie lecz dla swoich żon, dzieci, o godność i wolność. Tym jest patriotyzm. Czasy były takie jakie były. Kryto przed nami historię. I tak jest do teraz. Nasi "europejscy" politycy milczą, media wolą lansować kolejne dwuminutowe gwiadki a "wielcy" artyści ... "o nich głucho milczy/ pozostał po nich w kopnym śniegu/ żółtawy mocz i ten ślad wilczy" tak o bohaterach z Monte Casino pisał nasz laureat Nagrody Nobla a bawidamek Hanuszkiewicz na pogadankach teatralnych wręcz nawoływał by odrzucili postawę patriotyczną jako tą co ogranicza (jakoś umknęło mu chyba, że prezerwatywy również ograniczają a przecież są ambitnie promowane). Po co to piszę? Czemu musiałem ten film pobrać z internetu? I czemu młodzi ludzie dowiadują się o tym wydarzeniu od szweckiej grupy rockowej Sabbaton, która nagrała balladę ku pamięci bohaterskich Polaków. To bolesne miejsce na mym blogu.